Mrrr :)

Zostałam zabrana do Bastylii na naleśniki. Z tego powodu, że nie chciało mi się robić moich własnych. Wnętrze mnie nie powaliło, byłoby takie, jakich tysiące, gdyby nie to, że jest bardzo małe i domyślam się, że niektóre osoby mogą mieć problem z wygodnym siedzeniem. Ja jestem mała, więc spokojnie wcisnęłam się pomiędzy stolik a krzesełko. Dostałam naleśnika ze szpinakiem i zakochałam się w nim. Innych nie próbowałam, bo pewnie pękłabym z przejedzenia. Ale nie jest to wyznacznik wielkości porcji, bo zdaję sobie sprawę z tego, że mało jest ludzi, którzy najadają się jednym naleśnikiem. O cenach nie pogadam, bo nie płaciłam. Ale chyba nie są szokujące.

Co mnie obchodzą kasztany! Najlepsze naleśniki są przy pl. Zbawiciela

Biorę pełną odpowiedzialność za te słowa. Lokal jest nasączony klimatem frankofońskim jak biszkopt syropem. Lekko i smakowicie.

Lata temu gdy moja przyjaciółka ówczesna mieszkała w tej okolicy, wpadałam do Bastylii kilka razy w miesiącu. Teraz pędząc z okropnego kawowego miejsca na Pl. Zbawiciela pomyślałam, że wpadnę na małe co nieco.

Naleśniki są idealnym daniem w typie puchatkowego "małego co nieco". Wprost nieograniczone możliwości dodatków, różne style rolowania lub zawijania i co najmniej kilka wersji co do składników (mąka pszenna, orkiszowa, żytnia, gryczana, mixy, mleko, maślanka, piwo, woda gazowana ...). Nie można byłoby nazwać historycznej książki o naleśnikach "krótka historia o ...", bo jest to danie, o którego wymyślenie spierają się Włosi, Francuzi, Austriacy. Pochodzi na pewno z czasów starożytnych, bo są o nim wzmianki w "bardzo dawnych" Chinach. Ponieważ nalezę do partii "wyższość kuchni włoskiej nad francuską" odpowiada mi historia o przywiezieniu do Paryża przepisu na naleśniki przez florencką księżniczkę Katarzynę Medycejską (późniejszą królową Francji). Ale to już kwestia do dyskusji na jakimś forum.

Bastylia jako naleśnikarnia nie straciła.

Lokal wymagałby może bardziej komfortowych mebli, ale obsługa jest bardzo miła. A poziom oferowanych dań jest bardzo dobry. Porcje znaczne. Pyszny był naleśnik "trzy sery z oliwkami" (gouda, rokpol, camembert). W opcji ze szpinakiem zamiast oliwek też doskonały. Moja znajoma wybrała szpinak z serem feta i była zachwycona. Z trudem pokonałyśmy opcje na słodko. Naleśnik z prażonym jabłkiem - "prawie-niebo w gębie" i kasztanowy, który był niestety znacznie słabszy.

Wyturlałyśmy się na ulicę i potoczyłyśmy do metra.


Polecam :)

Jak pierwszy raz tam zajrzałam pomyślałam sobie - za naleśnik 12 zł? To chyba pomyłka, ale spróbuję i to był strzał w dziesiątkę. :D Pyszny naleśnior (bo tej wielkości naleśnik, to inaczej nie można nazwać) ze szpinakiem. Potem byłam jeszcze kilka razy i na pewno nie raz tam trafię. Polecam też naleśniki z szynką i żurawiną, chociaż ze szpinakiem moim zdaniem jest najlepszy.

Cud, miód i naleśniki ze szpinakiem

Dla mnie Bastylia była i jest miejscem, które serwuje chyba najlepsze naleśniki w Warszawie. Moim zdaniem, oczywiście. Rzadko bywam tam zimą, gdyż zwykle udaję się na kawę do pobliskiej Karmy i czasem po drodze skubnę naleśniczka. To dzięki tym naleśnikom przekonałam się, że wersja słona jest równie ciekawa, jak słodka. Są takie miejsca, które po prostu trzeba choć raz odwiedzić.

Naleśniki wymiatają! :)

Właściwie to można Bastylię podsumować jednym zdaniem - naleśniki wymiatają. :) Właściciel postawił na dobrze sprecyzowany target i świetnie na tym wyszedł, bo mimo że miejsce jest nieduże to nigdy puste. Nie wiem jak to wygląda w zimie, bo w lecie ogródek jest naprawdę super. I jeszcze jeden duży plus - kooompuuuter z internetem. :)

Pycha

Super naleśniki i super herbata rozgrzewająca - miejsce przyjazne wszystkim. Strasznie fajny "ogródek" - zimowy i letni. Najlepsze naleśniki w Warszawie.

Rewelacja :)

Byłam już w Bastylii kilkakrotnie i przyznam, że za każdym razem wychodzę nie dość, że nieprzyzwoicie najedzona to i w bardzo dobrym nastroju. Klimat lokalu bardzo mi odpowiada - kameralnie, przyjaźnie - i nie mam na myśli tylko tego, że miejsce jest gay-friendly, bo podejrzewam, że każdy dobrze się tam by czuł; stylizacja wnętrza do złudzenia przypomina te z francuskich knajpek. Jedzenie? Palce lizać! Moje ulubione to 2 sery ze szpinakiem z sosem czosnkowym lub 3 sery z pomidorem, a na słodko nutella i banan. Do picia polecam grzańca lub herbatę rozgrzewającą z rumem. Obsługa tam zatrudniona jest zawsze bardzo sympatyczna, uśmiechnięta i gotowa podpowiedzieć coś niezdecydowanym. Polecam gorąco!

Szamka we więźniu

Uch gdyby tak dobrze karmili pod celą, pewnie spadłyby na łeb na szyję osiągnięcia krajowej resocjalizacji. Po wejściu w mury Bastylii ogarnia na przygnębiający wystrój - szarość i stal, toaleta na klucz (na szczęście jest to jedyna rzecz trzymana w tym lokalu pod kluczem), miniaturowe blaszane stoliczki, plastikowe sztućce tekturowe talerzyki a na nich... ogromne pękające w szafach od farszu naleśniki. Zamówiłem wersję z trzema serami i sosem ziołowym (a co?!) popiłem sokiem marchwiowym i... z przejedzenia ledwo wyszedłem na wolność. A tu. Od razu odetchnąłem pełną piersią. Podcienie kamienicy chronią od upału, na nasłoneczniony chodnik tylko krok, przy wejściu grupka grająca w scrabble. Wybór należy do ciebie. Dodam że w zamknięciu jest internet zapewniający widzenia, a całość obsługuje powściągliwa choć sympatyczna samoobsługa.

http://warszawa.pogodzinach.pl/

- smakosz

bywam tam bardzo często. naleśniki rewelacyjne. i na pewno można dobierać sobie składniki i komponować własne naleśniki bo ja to zawsze robie;]obsługa bardzo sympatyczna. serdecznie polecam. stały bywalec:)

coetzer

Super przemiana BASTYLI;).Zabudowali ogródek i jest dużo miejsca, bardzo przyjemny klimat, pyszne naleśniki, polecam ser biały z rodzynkami z musem truskawkowym, do tego internet i wi fi gratis dla klientów, bardzo miła obsługa, polecam każdemu ten lokal;))

Furbi

miejscowa super, naleśniki pyszne, latte jeszcze lepsze (szczególnie gorzkie:)), no i oprawa muzyczna rewelacyjna:) niech jeszcze obrócą słońce tak, żeby można było po południu czytać książki i sie oplać to juz w ogóle :)) polecam każdemu :)

Paulina

jej naleśnik włoski jest hitem tej zimy! wszyscy moi znajomi od tygodnia go męczą i zmęczyć się nim nie mogą. Duży ale nie ogromny, za to nasyciłby chyba cały mój wydział. a czasami mały romans z czymś na słodko... aż miło tak zgrzeszyć. Po za tym obsługa - rzeczywiście głośna ale taaaaak przesympatyczna, że daruje się im od razu. Uśmiech wysokiego bruneta... powalający i rozb(ie)rający ;)))))

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,87631,4391845.html

tęczowa naleśnikarnia

Gustowne meble, spokojna muzyka, miła atmosfera. Na ścianach wiszą fotografie starego Paryża. Dookoła unosi się zapach smażonego ciasta. Naleśnikarnia Bastylia przy pl. Zbawiciela nie różni się specjalnie od innych tego typu punktów w Warszawie. To co ją oznacza, to mała tęczowa flaga przyklejona do drzwi wejściowych. To znak: my jesteśmy gay-friendly. - Przychodzi tu cały przekrój społeczeństwa- mówi pan Michał, kierownik lokalu. - Naprzeciw znajduje się kościół. Czasem, po niedzielnej mszy zaglądają tu całe rodziny. Zdarza się, że taka rodzina siedzi przy parze chłopaków trzymających się za ręce. Nigdy nikt z tego powodu nie robił awantur, nigdy żaden klient nie wybiegł stąd zgorszony. Wszyscy wpadają na dobre naleśniki.

http://www.tvnwarszawa.pl/786,ranking.html